Przełęcz Minkowska i Rokita

Przebieg trasy:
Nowy Sącz - Stary Sącz - Gołkowice - Skrudzina - Gaboń - Przehyba (1175 m.n.p.m.) - przełęcz Minkowska - Kuba (888 m.n.p.m.) - Rokita (885 m.n.p.m.) - Bucznik (870 m.n.p.m.) - Obidza - Łazy Brzyńskie - Jazowsko - Podegrodzie - Nowy Sącz

 


Rokita - Beskid Sądecki - widok na zachód

 

Opis trasy:

Kładę się spać z myślą, jutro sobota i wycieczka rowerowa, pobudka o 6.00. Nie żebym nie chciała jechać, ale znowu wstawać tak wcześnie, no cóż trzeba korzystać ze snu dopóki można. Mama znów mnie budzi, otwieram jedno oko patrzę na zegarek, a tu niespodzianka jest 9-ta o co chodzi. Moi dobroduszni rodzice podjęli decyzję, że dziś zrobimy sobie krótszą wycieczkę, żeby ten weekend był luźniejszy. Super, powoli, naprawdę powoli się zbieramy.


żółty szlak jeżdziecki - w kierunku Herślowej Polany

 

Wyjeżdżamy z domu około 11, piękna słoneczna pogoda. Już podczas pierwszych kilometrów wiem, że będzie ciepło co oznacza, że mam na sobie stanowczo za ciepłe ubrania. Nic, dzielnie podążamy w kierunku Przehyby, ul. Węgierska w Nowym Sączu, potem na Stary Sącz. Tatuś testując swoje nowe piasty (XTR) i ogólnie nowe koła w rowerze, wprowadza mamę w stan frustracji, odjeżdżając nam za każdym razem gdy ledwie co go doganiamy. Humor mamy szybko udziela się również mnie, do tego jestem głodna a moi rodzice w swoich dąsach zapomnieli o postoju, więc co, strajk włoski :-) nawet nie wyobrażacie sobie jak wolno potrafię jeździć na rowerze. Tata śmiał się ostatnio, że wszyscy chwalą się stójkami mówiąc, ja zrobię stójkę przez minutę, a ja będę się chwalić mówiąc, że moja stójka trwa 4 kilometry :-).


Herślowa Polana

 

No więc gdzieś na przystanku autobusowym za Gaboniem robimy postój i jemy bułki, włączam muzykę, słuchawki do uszu i już poprawia mi się humor, zresztą nie tylko mnie. No to dalej w górę. Jeszcze jeden mały postój i docieramy do schroniska na Przehybie, nieźle, dokonaliśmy tego w ciut ponad 2 godziny (licząc od wyjazdu z domu - centrum Nowego Sącza), jestem coraz lepsza :-). Siedząc na tarasie schroniska, stwierdzam, że jest po prostu cudnie, piękna pogoda, widoki, smaczne lody i słodkie leniuchowanie. Potem na spokojnie obiadek, rzut okiem na zegarek i wiemy, że trzeba się zbierać bo jest po 16. Jeszcze międzyczasie spotykamy kolegę bikera, który niestety złapał kapcia i czekała go piesza wycieczka do Szczawnicy. Na szczęście tata przygotowany na każdą ewentualność ma ze sobą łatki i dętkę. Ponieważ byliśmy w schronisku decyzja była prosta, dętka została załatana i kolega mógł spokojnie zjechać do Szczawnicy na rowerze. Na pewno przyjemniejsza i krótsza forma dotarcia do celu.



czerwonym szlakiem na Rokitę

 

Pełni nowych sił i energii zbieramy się do zjazdu, tą samą trasa co wjeżdżaliśmy, po drodze mamy zjechać na szlak prowadzący do Jazowska. Jest świetnie, wiatr we włosach i te sprawy, kolejny plus, oznakowanie szlaku do Jazowska, szlak zielony, super traska, jedziemy lekko pod górę, potem z góry i stajemy na rozwidleniu szlaków. Co dalej? Tata mówi, że to nie w ten szlak zjechaliśmy, ponieważ ten jest zielony a my mieliśmy jechać na pewno nie tym. No ale to przecież nic, jesteśmy wypoczęci, pełni nowych sił, itp. Wracamy, okazuje się, że aż do krzesła św. Kingi, tam z boku pnie się ścieżka w górę, co prawda nie oznakowana jako szlak pieszy natomiast na niektórych mapach widnieje jako szlak żółty konny i to właśnie tam mamy jechać. No cóż trochę pod górę ale niedużo, nawet kosztem pchania rowerów to warto, piękny widok na skałki i przejazd Przełęczą Minkowską. Zjazd, rewelacja, co prawda trzeba było uważać na luźne kamienie, ale trasa była tak szeroka, że można je ominąć. Przyznam się, było super, ale musiałam bardzo uważać na to co znajduje się pod kołami. Może to też niedawna zwózka drewna lekko rozorała szlak, ale dało się zjechać.


Rokita

 

Stajemy przed kolejnym wyborem, szlak czerwony odbijający w lewo biegnący przez Kubę (888 m n.p.m.) na Przełęcz Przysłop a dalej przez Dzwonkówkę do Krościenka nad Dunajcem, albo ścieżka na wprost wspinająca się na Rokitę ( 885 m n.p.m.). Największym tego drugiego wariantu plusem było to, iż patrząc na wprost widzieliśmy jej koniec. Wybór padł na ścieżkę a nie na czerwony szlak. Trochę pchania i już jesteśmy na górze. Cudne widoki i drogowskaz, "Przysłop 20 min" kierunek lewo w prawo - Obidza. Chwila odpoczynku i ważne decyzje Przysłop czy Obidza? Nie da się ukryć, że godzina nie jest najwcześniejsza, decyzja mamy jedziemy w kierunku Obidzy niebiesko znakowanym szlakiem. Jak się okazało później to była zła decyzja. Może bliżej domu ale trasa bardzo ciężka do zjazdu, strome pochylnie zasypane ruchomymi kamieniami, część dystansu można było jechać, ale były odcinki, że trzeba było prowadzić rower. Jak by tego było mało słabe oznakowanie (na niebiesko) powodowało strach w o czach mamy i panikę, która rosła wraz z znikającym słońcem. Nawet nie uwierzycie jak bardzo człowiek potrafi się cieszyć, jak nagle z nikąd pojawia się droga asfaltowa.


Rokita i Kuba - Beskid Sądecki na rowerze

 

Teraz to już nic nas nie zatrzyma prędkości osiągane na asfalcie, czasowo niewyobrażalnie skracają drogę. Łazy Brzyńskie, Jazowsko i do Nowego Sącza. Postanowiliśmy nie przejeżdżać przez Dunajec na Stary Sącz tylko wrócić do domu przez Podegrodzie i Brzezną..


zjazd do Obidzy niebieskim szlakiem

 

Zauroczeni wycieczką podjęliśmy mocne postanowienie, przejechania kiedyś jeszcze raz tej samej trasy tyle, że na pewno wracać będziemy przez Przysłop, ścieżką rowerową. W wypadku wycieczek rowerowych, nie zawsze krótsze odległości na mapie są lepsze, mogą one zająć dużo więcej czasu :-).



Pobierz trasę wycieczki w formie śladu GPS:
dla Kamap i Google Map format *.kml
dla innych format *.gpx

 


Trasa rowerowa 1272493 - powered by Bikemap 

 

Najedź myszką na wykres wysokości terenu (profil trasy) i przesuwaj wskaźnik od lewej strony wykresu do prawej a zobaczysz, w którym punkcie podróży będzie z górki a w którym pod górkę.

niech moc będzie z wami:-) Laura