Przełęcz Nad Bacówką i Jaworze

Przebieg trasy:
Nowy Sącz - Bogusza - Przełęcz nad Bacówką - Jaworze (882 m.n.p.m.) wieża widokowa - Grybów - Nowy Sącz

 


Jaworze - Beskid Niski

 

Opis trasy:

Jest niedziela. Poranek, a właściwie przedpołudnie, bo jest już po 10.00 zapowiada się średnio. Niebo pochmurne, nawet od północnego wschodu mocno pochmurne zapowiadające burze. Temperatura około 10 stopni też nie rozpieszcza. Zbieramy się leniwie mając świadomość , że ma to być krótki 2-godzinny wypad przed obiadem. No i dobrze, bo co po niektórym uczestnikom taki lajtowy wypad bardzo się przyda, zwłaszcza po wczorajszej (sobotniej) wycieczce na Rogacze.

Wyruszamy z domu, skoro ma być krótko to lejemy wodę do bidonów i w drogę Tylko wodę? Na szczęście wrzucono do plecaków jakieś bułki i czekoladę... (ale o tym później). Jedziemy, zbieramy ekipę po drodze, najpierw Pawła potem Arka. Dla wyjaśnienia dzisiejszym dyrektorem i przewodnikiem wyprawy mianował się Paweł. Reszta wyłączyła myślenie i rozkoszowała sie coraz szybciej wyrabiającą się pogodą. Dyrektor wycieczki - Paweł oznajmił oficjalnie, że dzisiejsza wycieczka przeznaczona jest dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz rencistów i emerytów a celem wycieczki jest nowo wybudowana wieża widokowa znajdująca się "kawałek drogi za Kamionką".

Jedziemy asfalcikiem w stronę Piątkowej (z racji zbierania ekipy po drodze), następnie z głównej drogi nr 28 z N.Sącza do Grybowa, odbijamy w prawo kierując się na Mystków. Droga zaczyna piąć się w górę, dyrektor pomknął przed siebie nie zwracając uwagi na resztę uczestników, zwłaszcza tych bardziej wymęczonych wczorajszymi wojażami na Wielki Rogacz, co u niektórych skutkowało flustracją i chęcią zawrócenia do domu :-). Po wyjeździe na górę docieramy do skrzyżowania i skręcamy na nim w prawo na Kunów aby po niedługim czasie odbić w lewo i z górki dotrzeć nowe hamulce "Dyrektora wycieczki" :-). Jeszcze tylko odbijamy na kolejnym skrzyżowaniu w prawo i wypadamy prosto na stację kolejową w Jamnicy. Tym oto sposobem znaleźliśmy się na właściwej trasie niedzielnego wypadu.


Przełęcz Nad Bacówką - okolice Boguszy

 

Z Jamnicy jedziemy najpierw Sądeckim, później Królewskim Szlakiem Rowerowym, przejeżdżamy przez Kamionkę Wielką a następnie Królową Polską po czym skręcamy w prawo na Królową Górną i kierujemy się na Boguszę. Gdzie ta wieża? Dokąd nas Dyrektor prowadzi? Ano sęk w tym, że sam Dyrektor nie miał zielonego pojęcia gdzie dokładnie znajduje się cel naszej wycieczki i jak do niego dojechać. Okazało się, że cały plan i organizacja dzisiejszego wypadu opiera się na nie potwierdzonych opowieściach pewnego znajomego Dyrekcji - Wiesława, który trasę którą zamierzamy pokonać robi w 2 godziny na rowerze miejskim typu "Flaming" z koszykiem z przodu na Yorka. Paweł (dyrektor) zaczyna zaczepiać miejscowych i pytać czy na wieżę tędy dojedziemy? Tak! Zabrzmiała odpowiedź, ale gdzie dokładnie? Tego nikt nie wiedział. Jedziemy dalej, mijamy Boguszę i nic. Miejscowych jak na lekarstwo, nie ma kogo się spytać o drogę. Widząc brak przygotowania Dyrekcji do wyprawy i jego chaotyczne działania, utworzył się błyskawicznie komitet rowerowy i jednogłośnie odebrał mu wszelką władzę samorządową i ukarał dożywotnim zakazem prowadzenia naszych wypraw rowerowych, z wyjątkiem tras, które przejechał osobiście po kilka razy i zna je na pamięć.

Szybko załapaliśmy, że "ta nowo wybudowana" wieża do której można dojechać na Flamingu w godzinę, to wieża na Jaworzu, w paśmie Gór Grybowskich między Boguszą a Ptaszkową i Grybowem. Arek intuicyjnie odbił w lewo kierując się w kierunku pasma Jaworza - to było dobre posunięcie. Rzut oka na mapę topograficzną i lokalizacja naszej pozycji przez GPS i już wszystko wiadomo. No może nie zupełnie wszystko... Bo z przełęczy Nad Bacówką na Jaworze prowadzi niebiesko oznaczony szlak pieszy PTTK, pnący się ostro w górę. Nam natomiast ukazała się przepiękna droga bita idąca leciutkim trawersem po zboczu. Droga niestety nie była oznaczona na mapie topograficznej (nawet jak te do zwózki drzewa) ale tak pięknie się zapowiadała, że trudno było się jej oprzeć. No to jedziemy przez las, lekko pod górkę potem prosto to znów lekko z górki - super! No nie do końca ... droga powoli odbijała od naszego celu - Jaworze i zawracała w kierunku Boguszy. Cóż fajnie było ale trzeba się cofnąć i wrócić z powrotem na niebieski szlak. To celowe zbłądzenie zaowocowało odkryciem fragmentu fajnej leśnej drogi, która być może w przyszłości wejdzie w skład jakiejś naszej trasy :-)

Dobra, wróciliśmy... chwila odpoczynku, posiłek... i tu te bułki, czekolada i batony uratowały nam zadek :-). No to jazda niebieskim szlakiem, patrzymy jeszcze raz na mapę a właściwie na poziomice - no będzie ostre pchanie... no i było. Najpierw pchanie, potem nachylenie było tak duże, że rowery trzeba było wrzucić na plecy i niemal na czworaka wspinać się w górę. Piesi turyści, których mijaliśmy na szlaku patrzyli na nas z politowaniem jak mordujemy się na carbonowych podeszwach z rowerami na plecach. Masakra! Po kilkuset metrach docieramy na szczyt - Jaworze 882 m n.p.m zdobyte.

Wychodzimy na wieżę, widoczność nie powala na kolana ale jest nieźle. Przy dobrej pogodzie i odpowiedniej przejrzystości widoczność sięga tu ponad 80 km. Wieża o konstrukcji szkieletowej składa się z kilku tarasów widokowych, z których najwyższy jest na wysokości prawie 16m. Całość konstrukcji (łącznie z wieńczącym ją krzyżem) ma ponad 20m wysokości.


wieża widokowa - Jaworze

 

Na szczycie Jaworza spotykamy kilku rowerzystów, z którymi wymieniamy się wrażeniami i opowiadamy trochę o sobie. Poznajemy również dwóch sympatycznych motocyklistów - crossowców, którzy opowiadają jak to od dwóch lat przygotowywali się technicznie aby wyjechać na Jaworze. Chłopaki opowiadają o szacunku dla przyrody i dla turystów, wiedzą kiedy odpuścić i zdjąć rękę z manetki gazu. Sugerują nam również powrót zielonym szlakiem do Grybowa. Ech, żeby tak wszyscy zmotoryzowani mięli takie zdrowe podejście do turystyki. Gorąco ich pozdrawiamy! Tak trzymać!

Pełni pozytywnych emocji wracamy zielonym szlakiem do Grybowa. Droga prowadzi przez las, trochę kamieni na początku, później dwa dość strome, ale krótkie odcinki zjazdowe, na których trzeba zachować ostrożność. Droga bita zmienia się w drogę z płyt betonowych by po pewnym czasie wrócić do postaci szutrowej a następnie znów do betonowych płyt. Jest super! Płyty się kończą a my odbijamy w lewo w lasek jadąc ciągle zielonym szlakiem pieszym. Po pewnym czasie docieramy do drogi asfaltowej nr 981 Kąclowa - Grybów. Centrum Grybowa omijamy lokalnymi, bocznymi dróżkami aby później wyskoczyć na główną drogę nr 28 do Nowego Sącza. Jeszcze mały postój przy browarze gdzie dorośli robią zapas "niepasteryzowanego" i dociążają swoje plecaki :-). Teraz wracamy już główna drogą do domu, najpierw trochę pod górę a później falami do Nowego Sącza. Dociążone rowery i odcinki prowadzące z górki pozwoliły na wykręcenie prawie 70km/h !!!


zjazd z Jaworza zielonym szlakiem do Grybowa

 

Drogę z Grybowa do Nowego Sącza pokonaliśmy bardzo szybko (jak na rower MTB) a średnia na tym odcinku wynosiła 43km/h, na prostej i z górki nie schodziliśmy poniżej 50-60km/h. Rekord przy zjeździe to niespełna 70km/h. Cała trasa wraz z odpoczynkami i niesieniem rowerów na Jaworze zajęła nam ładnych parę godzin. Planowany przez Pawła (ex dyrektora wycieczki) 2-godzinny wypad przedobiedni zmienił się w dość intensywną i długą wycieczkę. Pełni pozytywnych wrażeń wróciliśmy cali i uśmiechnięci do domów i na pewno będziemy bardzo mile wspominać ten niecodzienny wypad.



Pobierz trasę wycieczki w formie śladu GPS:
dla Kamap i Google Map format *.kml
dla innych format *.gpx

 


Trasa rowerowa 1300355 - powered by Bikemap 

 

Najedź myszką na wykres wysokości terenu (profil trasy) i przesuwaj wskaźnik od lewej strony wykresu do prawej a zobaczysz, w którym punkcie podróży będzie z górki a w którym pod górkę.

niech moc będzie z wami:-) Laura